Dlaczego „zbiór modułów” to za mało
Większość organizacji nie cierpi z powodu braku narzędzi. Cierpi z powodu ich nadmiaru. Rejestr wypadków w jednym arkuszu, karty oceny ryzyka w folderze sieciowym, szkolenia w kadrach, karty charakterystyki w segregatorze, protokoły z obchodów w skrzynce mailowej kierownika. Każde z tych miejsc z osobna działa. Problem pojawia się w momencie, w którym trzeba połączyć fakty: czy pracownik, który uczestniczył w zdarzeniu, miał ważne szkolenie stanowiskowe, czy karta ryzyka jego stanowiska była aktualizowana po ostatniej modernizacji maszyny i czy działanie korygujące zlecone pół roku temu rzeczywiście zostało wykonane.
VIMS jest projektowany tak, aby ta odpowiedź nie wymagała śledztwa. Platforma opiera się na założeniu, że dane wprowadza się raz, a wykorzystuje w całym systemie. Pracownik, stanowisko, lokalizacja, maszyna, substancja i podwykonawca są obiektami współdzielonymi przez wszystkie moduły, a nie kopiami żyjącymi własnym życiem w kilkunastu plikach.
Konsekwencja tego podejścia jest praktyczna: zmiana w jednym miejscu przestaje być zdarzeniem lokalnym. Aktualizacja profilu stanowiska powoduje ponowną weryfikację wymagań wobec przypisanych do niego osób. Rejestracja zdarzenia nie kończy się wpisem do tabeli, tylko otwiera ścieżkę analizy i działań. Wynik kontroli w terenie nie zostaje w telefonie, tylko trafia do tego samego rejestru działań, z którego korzysta cała organizacja.


