Realny problem: nikt nie wie, że coś się stało
Większość analiz zdarzeń przy pracy w pojedynkę pokazuje ten sam schemat. Samo zdarzenie nie musi być najcięższe — ciężki bywa dopiero czas, który upłynął, zanim ktokolwiek się o nim dowiedział. Pracownik traci przytomność, przewraca się, dostaje udaru cieplnego albo zostaje unieruchomiony. Telefon leży metr dalej, a najbliższa osoba jest kilka kilometrów stąd i spodziewa się kontaktu dopiero po południu.
Klasyczna odpowiedź organizacyjna to polecenie: „dzwoń, jak skończysz”. Działa, dopóki wszystko idzie zgodnie z planem. Nie działa dokładnie w tej jednej sytuacji, do której została wymyślona, bo osoba, która potrzebuje pomocy, zwykle nie jest w stanie o nią poprosić.
Moduł Lone Worker odwraca tę logikę. To nie pracownik ma sygnalizować, że coś się stało, tylko system ma zareagować na brak sygnału, że wszystko jest w porządku. Aplikacja pracuje w tle na telefonie pracownika, reaguje na upadek i długotrwały bezruch, a w razie potrzeby pozwala wywołać alarm jednym przyciskiem.


