Papierowe zezwolenie kosztuje więcej, niż widać
Zezwolenie na pracę w formie papierowej działa dopóty, dopóki wszyscy są na miejscu. Problem zaczyna się, gdy kierownik odpowiedzialny za akceptację jest na drugim końcu zakładu, wykonawca czeka przy zbiorniku, a druk leży w segregatorze w biurze. Prace się opóźniają albo — co gorsza — ruszają bez formalnego dopuszczenia.
Druga trudność to kontrola. Przy kilkudziesięciu aktywnych zezwoleniach miesięcznie nikt nie jest w stanie na bieżąco powiedzieć, ile prac ogniowych trwa właśnie w hali, które zezwolenia wygasają dziś po zmianie i czy wykonawca, który wszedł na dach, ma jeszcze ważne uprawnienia. Informacja istnieje, ale jest rozproszona po teczkach.
Moduł zezwoleń w VIMS przenosi ten proces do jednego rejestru dostępnego z komputera i telefonu. Każde zezwolenie ma swój numer, rodzaj prac, lokalizację, wykonawcę, datę ważności i status — od wniosku, przez ocenę ryzyka i akceptacje, aż po zamknięcie i odbiór miejsca pracy.


